Reklama

poniedziałek, 24 czerwca 2013

Obraz

To stara chłopska zagroda. Jest taka swojska i taka wiejska. Nie wiem czy rozumiesz, co mam na myśli określając ją jako swojską i wiejską? Spróbuję Ci to wytłumaczyć. Czy się uda? Sam oceń.
Otóż jest to dom drewniany z dwuspadowym dachem pokrytym strzechą. Stoi skierowany frontem na podwórze, na południe. To całkiem spora chata jak na tamte okolice. Trzeba Ci bowiem wiedzieć, że dom ów znajduje się w terenie pięknym i zielonym. Ale wróćmy do niego. Jak pisałam jest to dom w całości drewniany, właściwie jak wszystkie wiejskie domy w tamtej okolicy.
Może w pobliskim miasteczku znajduje się jakiś dom murowany, jednak biorąc pod uwagę tamten czas i właśnie okolicę jest to dość mało prawdopodobne. Ten dom posiada duże poddasze, na którym gospodyni, jej córka i synowa rozwieszają pranie, przechowują różne niepotrzebne, ale zdatne jeszcze do użytku sprzęty. Przechowują tam pewnie także fasole w strąkach, groch i inne tego typu przedmioty. Nie, zboża, miodu, mięsiwa i różnych takich produktów tam się nie trzyma. Takie frykasy zawsze znajdują się w komorze albo też, jak to bywa w przypadku obsuszanej kiełbasy czy słoniny, wiszą na kominie w kuchni. Ale stryszek i komora to przecież nie jest cały dom. Otóż dom ma drzwi po środku frontowej ściany. Jest to, jak już pisałam, duży dom więc po lewo ma też dużą kuchnię z której przechodzi się do dużego pokoju. W obu tych pomieszczeniach znajduje się łóżka domowników, stoły, ławy, stołki i mnóstwo obrazów. Świętych obrazów. Jest tam oczywiście Matka Boska, jest i Jezu, jest też święta Dorota od ognia i wiele, wiele innych obrazów. Przed obrazem Matki Boskiej zawsze pali się kaganek. To taki znak, że ludzie tutaj są wierzący, że pokładają nadzieję w boskiej opatrzności, że szanują wiarę ojców, że są dobrymi ludźmi. To tradycja.
W kuchni oczywiście jest też duży piec z lepą i kuchnią, gdzie waży się jadło. W piecu tym oczywiście gospodyni, jej córka i synowa pieką chleb. Chleb to świętość. Chleb jest podstawą. ".. i chleba naszego powszedniego daj nam Panie..." Chleb jest święty. Na chlebie gospodarz przed odkrojeniem pierwszej pajdy zawsze czyni znak krzyża. To takie błogosławieństwo, ale to także takie podziękowanie za ten chleb powszedni, pokazanie, że jest ważny, że święty. To ważny znak.  
Po prawej stronie od korytarza znajduje się mniejsza kuchnia i mniejszy pokój. Tam syn i synowa żyją. Tam żyją ich dzieci. Większa kuchnia i sypialnia zawsze jest dla gospodarza. W końcu gospodarz  to nie jest byle kto. To on w domu stanowi prawo. Jest najważniejszy. Oczywiście zaraz po księdzu i po wójcie. Ale w domu to on jest panem. On. Gospodarz. Nie syn. Dlatego to syn mieszka  w mniejszej części domu. 
Jest oczywiście jeszcze komora, to w komorze trzyma się rzeczy ważne. Tam latem wiszą kożuchy zimowe, zimowe pierzyny. Tam stoi ziarno na mąkę, mąka. Tam się trzyma też chleb. Z dala od mysz. Z dala od wilgoci. Komora to dobre miejsce. Latem stoi tam też zsiadłe mleko. Nie ma nic lepszego w lato niż pajda chleba z masłem i zsiadłe mleko.
Tak z grubsza wygląda dom w środku. A jeszcze jedna rzecz. Na podłodze są deski. Bo to jest dom bogaty. Na ścianach pokolenia dziewcząt zawiesiły różne ozdoby. Haftowane ręczniki. Makatki. Kolorowe pająki. Kokardy. Jak która zdolniejsza to i szydełkowe koronki też tam powiesiła. To dom z tradycjami.
Przed domem stoi długa ława. Dobrze jest na niej zasiąść w pogodny dzień i wygrzać zmęczone ciężką pracą kości. To dobre miejsce. Słoneczne. Zaciszne od wiatru. Na wprost widać pola pokryte zielenią upraw. Oko się nimi raduje. Serce w piersi rośnie z dumy. To nasze pole. Nasza praca. Krwawica nasza i naszych ojców. To dobre miejsce, aby patrzeć.
Po prawej stronie domu znajduje się przybudówka. Nie jest tak wysoka i okazała jak dom, jednak w zupełności wystarczy, aby przechować w niej różne potrzebne rzeczy, narzędzia, przedmioty potrzebne przy wozie, pługu.
Dalej w prawo znajduje się kawałek płotu. Pod kątem prostym do domu znajduje się stodoła. To w stodole gromadzone jest siano, słoma oraz inne plony. Stodoła jest już wysprzątana i czeka na świeży zapach lata. Po jej przeciwległej stronie znajduje się obórka. Właściwie to nie jest obórka. Jak już mówiłam jest to bogate gospodarstwo, więc jest to raczej obora i stajnia. Do tego jest kurnik. W stajni stoją piękne konie. Stoi ogier jakich mało w okolicy, stoją trzy klaczki z młodymi  i jedna starsza klaczka. Jest też roczny ogierek, który niedługo zmieni właściciela. Konie to dobra rzecz. Końmi przecież łatwiej jest uprawiać pole. Łatwiej też podróżować mając dobrze przysposobionego do wozu konika.
W obórce jest kilka krów, cielaków, ale też jest stadko owiec. Gospodyni bardzo o nie dba, strzyże gdy przyjdzie pora a potem z córką przebierają, piorą, gręplują, przędą, farbują. Ech, cuda prawdziwe z tej wełny potem tworzą. Dobra wełna bo i owce dobre, zadbane.
W kurniku są kury, gęsi, kaczki. Te ostatnie mają szczególną radość, ponieważ za domem jest spory staw i to tam właściwie całe prawie dnie kaczki spędzają.
Dookoła domu, od strony stawu jest sad. Drzewa wielkie, rodliwe, więc i owocu swojego sporo. Są grusze, śliwy, jabłonie. A i wiśnie także rosną. Jabłonie i gruszki dobrze ułożone w słomie są potem prawdziwą radością w zimę.
Między obórką a bramą, przy drodze rośnie kilka wielkich lip. Lipy to są bardzo dobre drzewa. To są właściwie przyjaciele gospodarza, posiada on bowiem kilka uli i właśnie z lip ma najwięcej dobrego  i zdrowego miodu. Lipy więc rosną tam trzy. Jedna między obórką a płotem od strony drogi. Druga rośnie sobie między stodołą a drogą a trzecia jest za stodołą. Wielkie, piękne to drzewa. 
Z komina unosi się dym. Gospodyni waży obiad i niedługo będzie wołać domowników. 
Przy stole zasiądzie gospodarz, jego syn, mnóstwo dziatwy. Przy ławie parobkowie, dziewka pasąca gęsi. Gospodyni, córka i synowa będą podtykać co lepsze kęski ojcu, mężowi. Same zasiądą do obiadu później.
Obraz. Ten obraz mam ciągle przed oczami. Ma piękne barwy lata. Piękne barwy życia. Jest taki swojski, wiejski, jest takim obrazem, za którym się tęskni.
Ten obraz wisi na mojej ścianie. Przypomina mi dzieciństwo, wakacje spędzane u dziadków. Zawsze kojarzy mi się z dziadkiem. Bo to dziadek ponad 50 lat temu po raz pierwszy zawiesił go na ścianie.
Tęsknota.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz