Reklama

piątek, 3 sierpnia 2012

Senna poszukiwaczka złotych monet

W jej snach pełno jest dziwnych monet. Oraz dziwnych miejsc, w których te monety zbiera. Nagle we śnie budzi się w jakimś miejscu, mniej lub bardziej jej znanym. Mniej lub bardziej kojarzącym jej się z miejscem znanym. Czasem te miejsca wyglądają zupełnie nieznanie, jednak skojarzenia, jakie w tych snach miewa zawsze wprowadzają ją w miejsca znane. Dziwna sala teatralna okazuje się być Salą Kongresową w Warszawie, Szeroka klatka schodowa dwupiętrowego budynku, podobna do znanego jej z dzieciństwa Domu Nauczyciela, nasuwa nieodparte skojarzenia z domem pewnej dobrze jej znanej i dosyć bliskiej kobiety. Oczywiście wnętrze tego domu jest zupełnie odmienne od domu tej osoby, jednak zewnętrzna elewacja jest zupełnie taka sama. Także odległość dzieląca oba miejsca w rzeczywistości jest nieledwie kosmiczna. Albo płyta rynku miasteczka. Sama płyta wygląda inaczej jednak otoczenie jest dokładnie takie jak w rzeczywistości. Podobnie z halą kupiecką. W jej snach ma całkowitą pewność, że są to właśnie TE hale kupieckie, jednak wewnątrz są dziwne stragany, także nieznanych tutaj istot. 
W swych snach ona czuje nieodpartą potrzebę zbierania monet. I zawsze jej ktoś te monety podbiera. Ona wie, że nie może tak być. Że to właśnie ona powinna pozbierać je wszystkie. Ma jakiś nieodparty żal do podbieraczy jednak nie próbuje w żaden sposób z tym walczyć. Przyjmuje, że jest jak jest i tyle. 
Same monety są dziwne. Niespotykane. Część z nich ma symbole z monet rzeczywiście istniejących, jednak te najciekawsze, złote mają symbole zupełnie obce naszemu rozumowi. Raz są to monety kosmitów, lub nawet bardziej istot z innych rzeczywistości, z innych światów. Raz są to monety zupełnie z niczym się niekojarzące. Innym razem są to monety z symbolami jej ojczyzny jednak o znaczeniu kraju zupełnie jej obcego. 
Zbiera te monety pieczołowicie, gromadzi je. Nigdy jednak nie wie, po co to robi. Wie, że jest to ważne. 
Po jej umyśle błąkają się różne myśli związane z tymi snami. Często jest to obawa, że może jest aż taką materialistką, że nawet w snach zmuszona jest gromadzić dobra, które w prosty sposób wymienić się na nic innego nie dadzą. Które albo są dziwnym kaprysem, albo rzeczami nie istniejącymi. 
Innym razem pojawia się myśl wyczytana kiedyś na jakiejś stronie, że takie zbieranie złotych monet we śnie to jest odkrywanie własnych wewnętrznych skarbów. Ale przecież skoro nadal nie wie, po co gromadzi te skarby… 
Boi się pomyśleć o tym. Wniosek zawsze jest ten sam. Robi coś, ale nie ma pojęcia, dlaczego to robi. Nie ma określonego celu w życiu. Sama nie wie, w jakim celu to robi. Po prostu robi i tyle. 
Właściwie to ma kilka pomysłów na swoje życie. Są to nawet bardzo ciekawe pomysły i wie, że pewnie dałaby radę przynajmniej część z nich zrealizować. Pozostaje jednak na etapie poszukiwania. Może powinna tak pokierować swoimi snami, aby poza monetami odszukać także sens ich zbierana? Właściwie w swoich snach skupia się na samym fakcie gromadzenia, zbierania i oglądania. Chyba jednak powinna poszukać też sensu. Niby dlaczego gromadzić ma coś nie widząc sensu tego gromadzenia. Nie zawsze droga ma sens, gdy nie wiemy, dokąd nią dojdziemy. Często znając finał drogi nigdy byśmy w nią nie skręcili. 
Poszukiwaczka powinna chyba podczas zbierania sennych monet przystanąć i popatrzeć, wyprostować się, rozejrzeć i poszukać celu swojego zbierania, gromadzenia, podziwiania?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz